Kolaz-Przelot-Poznan-Santiago-final

PIERWSZY PRZELOT

Polska pożegnała nas wiosenną pogodą w środku zimy. Zupełnie jakby robiła nam na złość i pokazywała, że nie warto jej opuszczać. Postanowiliśmy jednak wytrwać w postanowieniu i stawiliśmy się na lotnisku Ławica w Poznaniu. Naszym operatorem była linia Condor Airlines (http://www.condor.com). Gdyby ktoś chciał u nich kupować bilety to polecamy kilka tricków, które mogą obniżyć cenę biletów:

  1. Przełączyć język strony na niemiecki lub angielski
  2. Jeśli zapytają o kraj, w którym się przebywa – wybrać dowolny z zachodniej Europy
  3. Przejść przez całą (koniecznie całą) listę wyników wyszukiwania.

W naszym przypadku, na trasie Poznań -> Frankfurt n. Menem -> Santo Domingo -> Panama -> Santiago de Chile, różnica w cenie biletów wyniosła 120 EUR. Warto było poklikać :).

Do końca towarzyszyła nam lekka nutka niepewności, ponieważ żadnemu z nas nie udało się odprawić na całej trasie przelotu, (limity 24 godzin przed przelotem, a cały przelot miał trwać 37 godzin). Po długich pożegnaniach, skierowaliśmy się do hali odlotów.

Etap 1. Poznań -> Frankfurt

Przelot/Bagaże: Udało się odprawić bagaże Agi do Panamy. Pozostała jeszcze tylko sama Aga :). Będziemy szukali rozwiązania w Frankfurcie.

Etap 2. Frankfurt -> Santo Domingo -> Panama

Ludzie/języki: Mieszanka różnych narodowości / różne (głównie angielski)

Obserwacje: Przy 9h oczekiwania na samolot sala do wypoczynku i dobra restauracja są obowiązkowe J. Polecamy knajpkę azjatycką COA (Cousine of Asia).

 

Przelot/Bagaże: Przy odprawie po krótkiej próbie komunikacji po angielsku, przechodzimy na hiszpański. Udaje nam się wyjaśnić, że lecimy do Santiago i bardzo nam zależy na przelocie w komplecie z bagażami. Nasze prośby zostały wysłuchane J. Przy odprawie poznaliśmy super sympatyczną Olę, udającą się w odwiedziny do chłopaka w Kolumbii (pozdrowienia, udanych wojaży i do zobaczenia na trasie!).

Etap 3. Panama -> Santiago

Ludzie/języki: Mieszanka różnych narodowości / TYLKO hiszpański

Obserwacje:

  • Do komunikacji niezbędny jest j. hiszpański lub mowa ciała :).
  • Serwują dobrą kawę za którą łatwo jest przepłacić. Złota rada – przed złożeniem zamówienia najpierw należy poprosić o menu lub ustalić cenę :).
  • Ludzie są weseli i uśmiechnięci, panowie bardzo lubią śpiewać i nawet im to wychodzi. Wzrostem i kolorem skóry już się wyróżniamy.
  • W sklepach towary takie same jak w Europie, no może poza kapeluszami Panamkami.

Przelot/Bagaże: Mały thriller, w rolach głównych my, obsługa załadunku i nasze bagaże, które nie przypadły do gustu kierownikowi załadunku. Po chwili namysłu postanowił zostawić je na płycie lotniska. Na szczęście widzieliśmy to wszystko z okna terminalu i podjęliśmy misję ratunkową. Pierwsza instancja – obsługa odprawy, bez skutku, drugi ogień – stewardessy, jeśli one by zawiodły, pozostałby już tylko protest J. Kilka minut przed odlotem dostajemy komunikat, że bagaże są załadowane. Uff. Do pełni szczęścia pozostało jeszcze załatwienie zmiany miejsca w samolocie, tak by siedzieć koło siebie. Negocjacje okazały się bardziej skomplikowane niż podejrzewałem, ponieważ wokół nas leciały 3 duże rodziny i prawie każda chciała się pozamieniać. Niestety, nim połapaliśmy się kto i na co się zamienia już wszystko było ustalone. W rezultacie prawie nikt nie siedział na miejscu, które miał zarezerwowane, a my jeszcze dalej od siebie niż planowaliśmy :).

Etap 4. Santiago
Dolecieliśmy o północy i po krótkiej kontroli celnej pozostało nam już tylko przeczekanie 7 h na najbliższy autobus do centrum Santiago. Długo nie myśląc, dołączyliśmy do pokaźnej grupki śpiących w terminalu przylotów. O 8.00 ruszamy na Santiago.